Klikasz w „Wujka Google” i „Ciocię Wikipedię” i już wiesz, co to jest taniec. Nawet nie musisz się zastanawiać. A szkoda.

Po wykładni w części pierwszej, teraz czas na przemyślenia.

Po wykładni w części pierwszej, teraz czas na przemyślenia. Będę się starał pominąć naukowe regułki i wyjaśnienia pojęć. Mam nadzieję, że dotkniemy takich obszarów, które każdy będzie mógł zrozumieć. Wyzwolony ruch kontra zamknięta w ramy choreografia – jak pisałem wcześniej, temat – rzeka i jestem pewien, że ile spojrzeń tyle teorii. Praktycznie można powiedzieć, iż taniec daje nam wyzwolenie, sposób przedstawienia i wyrażania siebie. I zgoda. Tu chyba nikt nigdy nie krzyknie veto, bez względu na to jaką techniką tańca się posługuje. Myślę, że to samo uczucie przeżywają tancerze związani z Hip Hopem, Jazzem, Klasyką czy przeciętny gość imprezy okolicznościowej (czyt. wesela, urodzin, jubileuszu etc.), który sam, nieprzymuszony, wychodzi na parkiet potańczyć. Nie trzeba być Isadorą Duncan czy Martą Graham, żeby czuć się wyzwolonym w tańcu i to nawet na weselu Fakt, że ta ostatnia okoliczność może mieć duży związek z przyjęciem znacznej dawki środków dopingujących w postaci specyficznych płynów, ale nie zmienia to faktu, że wyzwolenie w trakcie tańca na parkiecie następuje

W pierwszej części pisałem o wszystkich definicjach, które bardziej skupiały się na możliwościach i predyspozycjach człowieka do bycia tancerzem. O tym, że taniec to mowa ciała. Idąc za tym, łatwiej się zastanowić nad tym, czy taniec i wcześniej wspomniane wyzwolenie, można włożyć w jakieś ramy. I tu trzeba niestety napisać kolejną regułkę, która wyjaśni

Czym jest choreografia?

Jak każdy przeciętny człowiek, otwieram ”wujka Google” (wszystkie książki mam w drugim pokoju i nie chce mi się po nie iść.. 🙂 znacie to, co? ) i wpisuję hasło Choreografia. Wyskakuje bardzo ładna regułka, która w prosty sposób uzmysławia do czego jest choreografia – ”Choreografia (z gr. χορεία “taniec” i γραφή “pisać”) – pierwotnie zajmowała się układem ruchów tanecznych w balecie, komponowaniem tańca, dziś pojęcie to rozszerzyło się na wszystkie dziedziny, w których ruch ludzki ma charakter artystyczny – na pokazowe walki, ruch gwiazd muzyki rozrywkowej, łyżwiarstwo figurowe czy gimnastykę artystyczną. Coraz częściej także choreograf – będąc odpowiednikiem kompozytora na etapie tworzenia, czy dyrygenta albo reżysera w teatrze operowym – układa sceny walk na potrzeby filmu.

W choreografii używa się specjalnego, wynalezionego przez Raoul-Auger Feuilleta systemu notacji; także za pierwszy traktat o choreografii uważa się Chorégraphie, ou l’art de décrire la danse par caractères, figures et signes démonstratifs Feuilleta, wydane w roku 1700.” No i już coś nam świta.”

Kompozycja ruchu, ułożony zestaw ruchów, celowe wykorzystanie odpowiednich i postępujących po sobie ruchów – to jedne z najczęściej pojawiających się wyjaśnień w różnych ujęciach definicji słowa choreografia. Napomknę, iż tej dziedzinie również poświęcone są studia wyższe, co pokazuje iż jest to również bardzo szeroki temat, o którym można by było pisać miesiącami – a na tym nam teraz nie zależy

Więc uproszczając trochę temat i dopasowując go do mojego wywodu, choreografia jest zatem ramą dla naszego wyzwolenia tanecznego. Oczywiście tu musimy zaznaczyć, że te ramy są tylko i wyłącznie w momencie, kiedy nasze wyzwolenie taneczne, chcemy pokazać potencjalnym widzom. I tu znowu odwołuję się do pierwszej części gdzie pisałem o scenie. (Scena zaczęła spełniać funkcję dzielącą społeczeństwo na artystów na niej występujących i widzów, oglądających i oceniających to, co na scenie się dzieje. To jedna z ważniejszych zmian w historii tańca, pokazująca jak wielki jest jego związek z kulturą, którą nie raz, kreował..”). Tu pada najtrudniejsze pytanie – czy tańczymy sami dla siebie, czy tańczymy dla ludzi, chcąc im coś w ten sposób pokazać lub przekazać.

Jeżeli tańczymy sami dla siebie, nie musimy przejmować się choreografią, czyli ramami które nas w jakikolwiek sposób mogą ograniczać. Czy tańczymy sobie w domu, czy na imprezie okolicznościowej (bez względu na ilość dopingu we krwi ), robimy to sami dla siebie. Mamy ochotę, czujemy wenę, chcemy poczuć wspomniane wcześniej wyzwolenie – po prostu robimy to, co serce i ciało dyktuje. Dodam, że w takich sytuacjach nawet muzyka nie ma większego znaczenia, co również można na owych imprezach łatwo zauważyć Oczywiście w takim ujęciu wyzwolenia, choreografia może być bardzo przypadkowa i nie koniecznie zawierać świadome ułożenie ruchów w jeden układ.

A co jeśli wychodzimy na scenę?

Scena nie musi być tylko i wyłącznie w teatrze. Każde miejsce, w którym pokazujemy się przed ludźmi, bez względu na to, czy jest to rodzina, koleżanka, przyjaciel czy po prostu przechodzień, możemy śmiało traktować jako scenę, a osoby nas oglądające, jako widzów.

No właśnie, co z tymi ramami?

Otóż musimy zastanowić się, wiedząc, że mamy widzów, co chcemy im przekazać swoim tańcem. Czy chcemy zaprezentować tylko swoje walory estetyczne, czy pokazać swoją sprawność fizyczną, czy chcemy zaprezentować swoją technikę? A może przedstawić swoje emocje? A może wszystko na raz? Każdy niestety musi odpowiedź na to pytanie sam. Przecież mówimy o wyzwoleniu więc, nic nie narzucam. Taką samą decyzję, podejmuje instruktor na zajęciach tanecznych, czy choreograf (tak – jest różnica między tymi funkcjami czy zawodami, choć bardzo często instruktor lub tancerz staje się choreografem, przygotowując siebie lub grupę do pokazu czy spektaklu, na który zaprasza się widzów )

Trzymajmy się ramy, to się..

Pierwsze ramy, w które wpadamy występując przed widzami, to początek i koniec pokazu. Widz musi wiedzieć, że coś się zaczyna i w pewnym momencie kończy. Oczywiście i początek i koniec może być zaskakujący dla widza i nie ma żadnej ramy, która wskazuje w jaki sposób wolno to zrobić, a w jaki nie Więc możemy śmiało eksperymentować. Przyznaję rację wszystkim mądrzejszym ode mnie znawcom tańca, z wielkim doświadczeniem i tytułami naukowymi, którzy uważają że występ taneczny powinien mieć ramy książki. Czyli początek – zaciekawienie widza, rozwinięcie – pochłonięcie widza, zakończenie – skłonienie widza do przemyśleń. Jest oczywiście ”ale”. Jest gro tancerzy, choreografów czy instruktorów, którzy czerpiąc swoją inspirację z kosmosu, skupiając się nad metafizycznym pojęciem świata i w takim odniesieniu uznając własne wyzwolenie jako istny katharsis, na pewno wcześniej opisane ramy odrzucą. Ale jak wcześniej pisałem, każdy sam musi podjąć decyzję, w którą stronę chce iść i nie ma jednej właściwej odpowiedzi. Każda jest dobra i trzeba to uszanować, choć nie każda odpowiedź musi nam się podobać. Jedno jest pewne – każdy pokaz musi mieć początek i koniec, więc zawsze tej ramie będzie

Piękna definicja, choć od razu nasuwa się pytanie – a prościej się nie da? Po co te wszystkie definicje? – zapytacie. Pierwsza myśl – Andrzej Rolski z Coco Dance Center z Brzegu umie czytać. Druga myśl – wie gdzie jest biblioteka lub kupił na pchlim targu trochę książek. Trzecia myśl – no właśnie nie wiem jaka może być trzecia..  Pozostawiam trzecią myśl dla każdego z Was i to bez względu czy jesteście z Brzegu czy z innej miejscowości. A tak poważnie, stwierdziłem, że będzie to dobre wyjście do tematu Wyzwolony ruch kontra zamknięta w ramy choreografia. Taniec jako wyzwolenie czy taniec zamknięty w ramach definicji. Jak widzicie, definicje potrafią ograniczyć nasze spojrzenie i mimo, że mają dobre intencje i chcą coś wytłumaczyć to jednak zgodzę się z Witkiem – nie da rady zamknąć tańca w żadne ramy. Ok, ramy nie ramy, lecimy dalej. Wiemy już co to jest taniec – mniej lub bardziej, ale jesteśmy mądrzejsi

Uwielbiam rozmawiać z ludźmi

za pomocą tańca. Przekazać im swoje myśli i spojrzenie na temat, który przedstawiają tancerze. Zabrać do swojego świata. Ukazać co mi w duszy piszczy. Skłonić do własnych przemyśleń, do zatrzymania się w natłoku codziennych zdarzeń i uruchomienia w sobie emocji, które w pędzie omijamy. Dlatego dla mnie idealną ramą spektaklu czy pokazu/występu, jest rama książki. Zaciekawić, pobudzić i zostawić widza z samym sobą. Powiedzieć coś na tyle sugestywnie, żeby po pięciu minutach o tym nie zapomniał. Jak po przeczytanej książce

Zapytacie, gdzie to wyzwolenie?

Otóż wyzwolenie wcale nie musi ucierpieć w ramach choreografii. Wręcz przeciwnie, uważam, że te ramy mogą pomóc. Wszystko zależy od tego, co chcemy widzowi przekazać. Dzięki owym ramom, możemy bardziej zaakcentować, czy kolokwialnie mówiąc, podkreślić to, co dla nas jest w tym przekazie najważniejsze. To jest jedna z głównych myśli, której staramy się być wierni przygotowując naszych adeptów w Szkole Tańca i Baletu Coco Dance Center. Cały czas staramy się widzowi coś powiedzieć. I mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni .

Przypomina mi się jeden z cytatów Marice’a Bejart’a, który powiedział, że taniec „rodzi się z potrzeby powiedzenia niewypowiedzialnego, poznania nieznanego, bycia w kontakcie z innym”. Myślę, że to jest ważniejsze od zastanawiania się czy ramy choreografii nas ograniczają. Przecież każdy, kto tańczy jest wyzwolony! Jak już wszyscy kopiują cytat Marty Graham, to i ja to zrobię, bo oddaje sedno tego, o czym tu wypisuję – ”Kiedy tancerz tańczy, ziemia pod nim jest święta”!

Nie wiem jaki temat zarzuci teraz Darek Mrowiec, ale jeszcze pewnie się tu spotkamy!

Peace & Dance! 

Andrzej Rolski