Klikasz w „Wujka Google” i „Ciocię Wikipedię” i już wiesz, co to jest taniec. Nawet nie musisz się zastanawiać. A szkoda.

Co to jest taniec czyli może trochę nudna, ale zawsze to próba definicji..

Definicja tańca wydaje się być prosta – ruch do muzyki i już mamy taniec. Niestety nie jest to takie proste, co pokazuje mój mistrz w dziedzinie tańca, do tej pory używający tytułu Ruchmistrz – dr Witold Jurewicz: „Trudno rozstrzygnąć o definicji tańca, każda, którą znam, jest dla mnie niewystarczająca. Sprawa tańca jest dzisiaj bardzo mocno zagmatwana,  a przynajmniej jego rozumienie lub nierozumienie. Słowo „taniec” wywołuje wiele polemik. Ma wiele definicji. Jedne z nich są natury organicznej, inne, jak wiadomo, pojawiają się w toku historycznie wyłanianych klasyfikacji. Dla mnie to jest niedefiniowalne.”[1] Przegadaliśmy z Witkiem (mam wielki zaszczyt być na „Ty”) w Brzegu wiele godzin, choć wciąż wydaje mi się, że za mało, czy to z okazji warsztatów w Coco Dance Center, czy przy okazji sprawowania funkcji przewodniczącego Jury na corocznym Otwartym Tanecznym Grand Prix Polski “Kotwice“. Zawsze jedno powtarzał – taniec towarzyszący człowiekowi od początku dziejów, jest trudny do zdefiniowania, gdyż cały czas ewoluuje i nie pozwala się zamknąć w ramy.

Niestety nie każdy się z Witoldem Jurewiczem zgadza..

Ale przyjrzyjmy się innym podawanym w literaturze definicjom: „Taniec to jednocześnie dziedzina sportu i sztuki, związana z ruchem ciała. Wymaga muzycznego tła lub przynajmniej rytmu. Czasami stanowi metodę niewerbalnej komunikacji, nie tylko wśród ludzi, ale też  w świecie zwierząt i roślin. Ruchy rekwizytów, pewne formy muzyczne czy rodzaje melodii mają indywidualne znaczenie. W odległych stronach świata dominują różne formy tańca. Każdy styl ma cechy szczególne. Zawsze wymaga giętkości i koordynacji ruchów ciała, a oprócz tego niemałej sprawności i znajomości praw fizyki. Jeśli nie weźmie się ich pod uwagę, łatwo o kontuzję.”[2] To definicja, którą możemy znaleźć w „Encyklopedii 100 tańców”.

Wiesz kiedy powstał taniec? Chyba nawet sam taniec tego nie wie…

Bardzo dużo kontrowersji w definicjach jest związanych z czasem powstania tańca. Sztuka tańca znana jest od czasów starożytności, gdzie w trakcie święta zwanego Dionizje, wszyscy tańczyli całe dnie i noce. I w starożytności można byłoby się doszukiwać początku tańca, gdyby nie pojawienie się definicji Tańca pierwotnego, gdzie pierwsi ludzie używali ruchu, gestów i dźwięków do porozumiewania się. Tutaj mówi się o tańcach rytualnych, które kultywowane są do dziś w wielu zakątkach świata, gdzie jeszcze nasza cywilizacja na dobre (na szczęście) nie dotarła. „Taniec towarzyszył ludzkości od zarania dziejów. Prawdopodobnie był jedną z pierwszych form grupowego ludzkiego działania i religijno – magicznych rytuałów”[3] pisze Mateusz Wiszniewski.

Najlepsza definicja ever!

Bardzo zabawną, (z dużym dystansem jak i szacunkiem dla tej dziedziny sztuki, jaką jest taniec), definicję tańca jak i okresu, w którym powstał, przedstawia David W. Barber: „Historia tańca sięga dalej, niż zaczyna się jakakolwiek historia. Można powiedzieć, że ludzie tańczą prawie tak długo, jak długo w ogóle są ludźmi. Wszystko, co działo się przedtem jest już trochę za bardzo skomplikowane. Historycy tańca i inni uczeni nie są zgodni, czy podskakiwanie do góry i stawanie dęba, jak robią to konie, psy, bydło i inne zwierzęta, powinno być na potrzeby książek historycznych uznawane za taniec.(…) W każdym razie, taniec powstał prawdopodobnie wtedy, gdy jakiś prehistoryczny jaskiniowiec walną się w duży palec u nogi, nie zauważywszy wielkiego kamienia przy obozowym ognisku. (…) mój niewielki scenariusz zawiera wszystkie podstawowe elementy tańca – ruch (podskakiwanie do góry), gestykulację (łapanie się obiema rękami za zranioną nogę), specjalne oświetlenie (ognisko) i (jeśli można za taki uznać krzyczenie z bólu) jakiś rodzaj akompaniamentu.”[4] Szczerze uwielbiam tą definicję i myślę, że jest bardziej wiarygodna niż wysoko idące górnolotne tezy

Naukowo o tańcu czyli, jeszcze troszkę męki.

Od tych definicji zaczyna boleć mnie głowa, choć żadna tak naprawdę jednoznaczna nie jest. Razem z Dariuszem Mrowcem – potocznie zwanym Darkiem lub Darem (ukochana piosenka Darka to „Dary losu”… :p ) – nie raz, przed zajęciami w Coco Dance Center, sprzeczaliśmy się na ten temat. Daro to hip hopowy facet i mega instruktor, więc kręci kuprem przy pierwszym lepszym bicie (a zna ich skubany wiele..) i ma zupełnie inne spojrzenie na ruch niż ja, kiedy składam się w ruchy potocznie nazywane jako współczesne. Ale wróćmy do naszych definicji :p

Najbardziej naukową definicję tańca przedstawia Irena Turska: „Taniec jest jedną  z najstarszych sztuk, nierozerwalnie związaną z życiem ludzkim. Zjawisko tańca istnieje także wśród innych istot żywych. Biologowie zaobserwowali tańce ptaków (…) oraz bardziej rozwinięte tańce człekokształtnych małp. (…) Podobne, nieskoordynowane świadomie i niezorganizowane ruchy wykonuje dziecko, podskakując, obracając się i klaszcząc w ręce z radości. Wynikają one z wrodzonej człowiekowi chęci ekspansji ruchowej. Ruch, będący istotą tańca, jest nieodzownym składnikiem naszego życia zarówno w fizjologicznym (bicie serca, krążenie krwi, oddychanie), jak i w motorycznym (chód, bieg, siadanie itp.) działaniu naszego organizmu; świadomość nasza kieruje ruchami wykonywanymi celowo, inne zaś ruchy wykonujemy bezwiednie pod wpływem bodźców emocjonalnych. Ruchy nasze są podporządkowane prawom rytmu rządzącego funkcjami naszego organizmu (rytmiczne bicie serca, miarowe oddychanie) oraz techniką wykonywania każdej czynności. Ruch i rytm są więc podstawowymi składnikami tańca.”[5] 

Piękna definicja, choć od razu nasuwa się pytanie – a prościej się nie da? Po co te wszystkie definicje? – zapytacie. Pierwsza myśl – Andrzej Rolski z Coco Dance Center z Brzegu umie czytać. Druga myśl – wie gdzie jest biblioteka lub kupił na pchlim targu trochę książek. Trzecia myśl – no właśnie nie wiem jaka może być trzecia..  Pozostawiam trzecią myśl dla każdego z Was i to bez względu czy jesteście z Brzegu czy z innej miejscowości. A tak poważnie, stwierdziłem, że będzie to dobre wyjście do tematu Wyzwolony ruch kontra zamknięta w ramy choreografia. Taniec jako wyzwolenie czy taniec zamknięty w ramach definicji. Jak widzicie, definicje potrafią ograniczyć nasze spojrzenie i mimo, że mają dobre intencje i chcą coś wytłumaczyć to jednak zgodzę się z Witkiem – nie da rady zamknąć tańca w żadne ramy. Ok, ramy nie ramy, lecimy dalej. Wiemy już co to jest taniec – mniej lub bardziej, ale jesteśmy mądrzejsi

Czyli czym jest taniec? Przecież każdy o tym wie, choć nie zawsze potrafi wytłumaczyć..

Ufff, zaczynamy o czymś fajnym.. 🙂 Kolejne definicje tańca odchodzą od sfery naukowej i nadają tańcu nowy wymiar. Skupiają się nie tyle na tym, co to jest taniec, ale próbują pokazać, czym jest taniec. Bożena Siedlecka pisze: „Taniec jest mową ciała. W połączeniu z muzyką i rytmem tworzy fenomenalne zjawisko, które na przestrzeni wieków przeszło swoistą metamorfozę, rozwijając się w rozmaitych kierunkach, objawiając w różnorodnych formach i stylach. Taniec, element dziedzictwa kultury, jest dziś naszą własnością i źródłem idei. Jego wartości estetyczne wraz z warstwą treściową tworzą język ciała, który, by mógł wyrażać, być sugestywnym, doprowadzać należy do perfekcji.”[6]

Tego typu definicje pozwalają bardziej zobrazować fenomen tańca. Skupiają się nie tyle na historycznych podwalinach, ale ukazują wymiar, do którego dążą wszyscy tancerze – perfekcja ruchu i przekaz za pomocą ruchu. Alina Biała w tym temacie dodaje: „Taniec to piękno rytmicznego ruchu, przy pomocy, którego, artysta może przekazać uczucia i myśli. Na ogół jego estetyka jest dla widza oczywista, ale sens często niejednoznaczny lub do odczytania.”[7]

W tańcu zaczęto dostrzegać nie tylko sam ruch, okraszony muzyką, ale również ciało, jako materiał estetyczny, który temu ruchowi dodaje piękna: „Dzięki sprawności, którą nabywają nasze ciała, jesteśmy zdolni tworzyć obrazy, rzeźby, muzykę. Aby to czynić, potrzebujemy jednak lat wytrwałego treningu.”[8]

No i zrobiło się jakoś tak po ludzku, współcześnie czyt. normalnie. Cały youtube jest zasypany genialnymi filmikami, gdzie podziwiamy technikę, mimikę, wyrazistość gestów i niesamowitą sprawność tancerzy bądź genialny pomysł choreografa. Bez względu na technikę tańca, czy to jest hip hop, taniec klasyczny czy współczesny czy może jazz. Szukamy i odbieramy piękno, które oglądamy. I zauważcie, że nikt z nas, oglądając taki ulubiony filmik nie zastanawia się co to jest taniec, a każdy wie, czym on jest.

Wyzwolenie zmierzy się z poukładaną kompozycją w kolejnej części już niebawem.

To tak na koniec i bo i tak mnie poniosło – To co dla mnie najcenniejsze w całym tym temacie, do którego jeszcze mam zamiar się odnieść. Tak, wiem, czasu niewiele, nocka zarwana, ale co tam. Nowy sezon Coco Dance Center przygotowany – grafiki, zapisy, ulotki, plakaty, strona, na której jesteście więc cały Brzeg i nie tylko już wiedzą gdzie mnie i Darka Mrowca będziecie mogli spotkać :p Więc pomału do sedna części I moich wywodów

Dzięki takiemu podejściu, w którym taniec ma za zadanie przekazać pewne myśli czy treści ( tancerz doprowadza swoje ciało do niespotykanej na co dzień perfekcji ruchu, ułatwiając tym samym odbiór widzowi), zaczęto patrzeć na taniec w kategoriach estetycznych, a twórców i zaczęto nazywać artystami. Pięknie słowami podkreśla to A. Biała: „Tancerz to jedyny spośród artystów, który będąc twórcą, jest też narzędziem tworzenia oraz samym dziełem. Jako wytwórca, a zarazem ucieleśnienie piękna sztuki, stanowi temat wielu dzieł literackich. Uwagę pisarzy przyciąga jego gracja, kunszt, wysiłek, marzenia oraz istota działań twórczych.”[9]

Scena zaczęła spełniać funkcję dzielącą społeczeństwo na artystów na niej występujących i widzów, oglądających i oceniających to, co na scenie się dzieje. To jedna z ważniejszych zmian w historii tańca, pokazująca jak wielki jest jego związek z kulturą, którą nie raz, kreował: „Nie sposób przecenić roli tańca w życiu człowieka. Dzięki niemu uczestniczymy w zabawie, rozwijamy nasze ciało, prezentujemy jego piękno i możliwości, a także wyrażamy uczucia, myśli i marzenia oraz komunikujemy się z innym człowiekiem. Taniec w nas drzemie, a gdy staje się naszą ekspresją, możemy się rozwijać, uczyć bawić, czujemy się uwzniośleni i koimy własne lęki.”[10]

To tyle w części pierwszej i na pewno nie ostatniej. Mały zarys i wprowadzenie do rzeczy tak samo mnie interesujących. Temat Wyzwolony ruch kontra zamknięta w ramy choreografia to temat bardzo ciekawy, gdzie dla zrozumienia mojej myśli, musiałem tymi definicjami się posłużyć, za co wszystkich przepraszam, ale wiem, że od czegoś trzeba zacząć.

Andrzej Rolski [1] W. Jurewicz, Taniec i jego nazywanie [w:] Zapisać taneczność, Praca zbiorowa pod red. K. Hrycyk, Skiba, Wrocław 2014, s. 59. [2] Na ścieżkach wiedzy – Encyklopedia 100 tańców, pod red. K. Jędrzejewskiego, Bellona, Warszawa 2009, s. 7. [3] M. Wiszniewski, Uzdrawiający taniec, Studio Astropsychologii, Białystok 2003, s. 15. [4] D. W. Barber, Baletki i baleriny, czyli historia baletu wyłożona wreszcie jak należy, tłum. B. Świderska, Adamantan, Warszawa 2005, str. 13. [5] I. Turska, Krótki zarys historii tańca i baletu, PWM, Kraków 1983, s.11. [6] B. Siedlecka, Wprowadzenie [w:] Taniec w edukacji dzieci i młodzieży – podręcznik dla nauczycieli, pod red. B. Siedlecka, W. Biliński, AWF, Wrocław 2003, s.5. [7] A. Biała, Literatura i taniec – korespondencja sztuk, SFINKS, Częstochowa 2013, s.53. [8] E. Baldwin, B. Longhurst, S. McCracken, M. Ogborn, G. Smith, Wstęp do kulturoznawstwa, tłum. M. Kaczyński, J. Łoziński, T. Rosiński, Zyski i S-ka, Poznań 2007, s.346. [9] A. Biała, Literatura i taniec – korespondencja sztuk, SFINKS, Częstochowa 2013, s.391. [10] Ibidem, s.330.